Dobre lata

 Dziś zapraszamy Państwa do przeczytania kolejnych wspomnień pracownic Muzoteki. Z lektury tych tekstów wyciągnąć można dwa wnioski: 

1.     Największą wartością działu są fantastyczni Czytelnicy;

2.    Kto zaczynał przygodę z pracą w Muzotece, ten polubi tę formę spędzania czasu.



Dział Zbiorów Specjalnych to moje pierwsze miejsce pracy zawodowej. W roku 1993 na 1/3 etatu rozpoczęłam pracę w wypożyczalni kaset video prowadzonej przez Dział, a wprowadzała mnie do tematu obecna kierownik Muzoteki Ania R.. Kolejne moje zajęcie w Dziale związane było z p. Kasią G., która przed odejściem na emeryturę wprowadzała mnie w zagadnienie udostępniania książki mówionej. Moja praca w Dziale trwała krótko, bo tylko do połowy 1994 r. Do pracy w WBP i w Dziale Zbiorów Specjalnych przyjęła mnie ówczesna kierownik Magdalena S., z którą do dziś współpracuję w ramach Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Pomimo tego, że od wielu lat pracuję w innym dziale, bardzo serdecznie wspominam ten krótki czas w tak zwanym DZS i równie ciepło myślę o wszystkich koleżankach, z którymi tam współpracowałam.

Joanna B. 


Od marzenia do spełnienia

Będąc nastolatką, marzyłam, że w przyszłości będę nauczycielką, malarką, lekarzem, piosenkarką, a ostatecznie fryzjerką. Cały wachlarz zawodów, który jak dorosnę, to sobie wybiorę.

Rzeczywistość nie miała nic wspólnego z marzeniami. Życie ułożyło inny scenariusz. Przypadek sprawił, że zostałam zatrudniona w WBP W Olsztynie, gdzie pracowałam 19 lat.

Na początku w zawodzie bibliotekarki, pracowałam w Oddziale dla dzieci i młodzieży. Byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam pracować dla dzieci i z dziećmi. Oprócz podstawowej działalności tj. wypożyczania książek i czasopism, udzielania informacji organizowałyśmy dzieciom w okresie wakacji i ferii zimowych, gry i zabawy, zajęcia plastyczne, konkursy z nagrodami. Dzieci chętnie brały udział w przedstawieniach teatralnych. Praca z dziećmi była szczególnie interesująca i dawała mi duże zadowolenie. Dzieci liczyły na naszą pomoc i bezgranicznie nam ufały.

Po zmianach organizacyjnych w WBP zostałam przeniesiona do Działu Zbiorów Specjalnych. Moje relacje z koleżankami i kierownictwem były bardzo dobre. Teraz z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że to był dobry czas w moim życiu. Miło wspominam czytelników, którzy zawsze z uśmiechem wchodzili do wypożyczalni, zawsze z masą pytań, nie zawsze na tematy muzyczne.

Przypominam sobie odwiedziny pewnego mężczyzny, który po 12 latach pobytu w więzieniu, pierwsze kroki skierował do biblioteki.

To był pan ok. 40 lat, wysoki i szczupły. Poprosił o jedzenie – podzieliłam się kanapką. Pan odsłuchał piosenkę z płyty Kombi. Rozejrzał się po wypożyczalni I zwrócił się do mnie z pytaniem: „Czy Pani wie, z kim Pani rozmawia?” Dziwne pytanie (pomyślałam), nie wiedziałam co powiedzieć, wydukałam, że nie wiem. Pan z wyższością stwierdził „ze Szczurem”. Nie wiem, jaką miałam minę, ale Pan nie

odpuszczał. „Pani ma dobre serce, może szuka Pani męża?” no cóż, „męża, dzieci wnuki to ja mam. Pan „nie daje za wygraną” stwierdza: „to ja będę w rezerwie” Wyszedł. Trochę pietra miałam…

Lubiłam pracę w bibliotece, nie wyobrażałam sobie, żebym mogła pracować w innym miejscu. Kontakt z ludźmi i dostęp do ogromnego zasobu zbiorów dawał mi ogromną satysfakcję. Poza tym poszukiwanie ciągłych nowych informacji dla czytelników poszerzało moją wiedzę. Niestety problemy zdrowotne zmusiły mnie do zakończenia pracy zawodowej i przejścia na emeryturę. Nieraz marzę, żeby wrócić do pracy w bibliotece, choć na pół etatu albo jako wolontariusz. Pozdrawiam wszystkie koleżanki i kolegów. AH.


Wspomnienie 1981-2002

Moją pracę w Dziale Zbiorów Specjalnych wspominam jako dobry okres mojego życia, który łączę z moją dojrzałością i doświadczeniem życiowym jako dorosłego człowieka. Kontakt ze zbiorami nowego typu, jakim były, zbiory muzyczne umożliwił mi pogłębienie wiedzy muzycznej i pogłębiło moje zainteresowania. Ogromnym atutem w dziale był kontakt z czytelnikiem. Przychodzili muzycy, pasjonaci, dziennikarze, nauczyciele, studenci i uczniowie. Każdy inny, każdy z innymi potrzebami i problemami do rozwiązania. Zupełnie nowym doświadczeniem był kontakt z osobami niewidomymi, z którymi do tej pory nie miałam styczności.

Praca w dziale nie pozwalała na marazm. Nigdy do końca nie wiedziałam, co dzisiaj mnie zaskoczy, czym będę musiała się zając, z jakim problemem zmierzyć i z jakimi ludźmi spotkać?

Wspominam wszystkich współpracowników bardzo mile. Z niektórymi do dzisiaj mam kontakt i wszystkich serdecznie pozdrawiam.

Jadzia Ł.


 

„Muzoteka od poniedziałku do...soboty”

Moje wspomnienie pracy bibliotekarza sięga początków pracy w Muzotece, kiedy musiałam nauczyć się, że dotychczasowy tydzień pracy nie kończy się na piątku, ale trzeba będzie wstawać rano także w sobotę. Nie należy to szczytu marzeń. Jednak może mieć to też dobre strony.

Czasem zdarzało się ze przychodząc w sobotę na 7 do Muzoteki korzystałam z dostępu do bogatego zbioru płyt, samotności i dobrego sprzętu muzycznego. Wybierałam wtedy jakaś rockową płytę lub operę i puszczałam dość głośno na odtwarzaczu. No dobra... bardzo głośno. W Ten sposób niezwykle szybko rozbudzałam się, a praca w sobotę rano była dużo atrakcyjniejsza.

Ola W.

Ostatnie 10. lat to moja praca w Muzotece, chcę jednak wspomnieć okres, kiedy to dział mieścił się na ul. Gałczyńskiego. Został tam przeniesiony na czas remontu siedziby z ul. 1 Maja, dlatego też panowały tam trochę polowe warunki. Byłam bardzo zdziwiona, że Ania i Magda znają gusta prawie wszystkich czytelników Muzoteki , mało tego, rozmawiały z nimi jak z dobrymi znajomymi. Bardzo im tego zazdrościłam, okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, po jakimś czasie też posiadłam te umiejętności, jednak nigdy nie doścignęłam Ani, która była i jest mistrzem w kontaktach z czytelnikami. Fajne było też skakanie, dosłownie, po regałach w magazynie płyt analogowych. Aż chce się napisać, tak to kiedyś bywało…

Basia S.

Książka mówiona

W WBP w DZS (dzisiejsza Muzoteka) pracowałam w latach 2004-2008. Były to czasy, gdy największym zainteresowaniem cieszyła się tzw. książka mówiona, czyli nagrania na tradycyjnych kasetach magnetofonowych. Były głównie cenione przez osoby niewidome i niedowidzące, ale nie tylko…

Pamiętam, że czytelnicy i opiekunowie przychodzili do biblioteki, ale również my, pracownicy nosiliśmy zbiory do ich domów. Mam w pamięci taką śmieszną sytuację, kiedy miałam dostarczyć książki na wskazany adres mieszczący się na ulicy X 2/6, a ja zaniosłam je do mieszkania 6/2. Drzwi otworzyła mi starsza Pani, która nie miała pojęcia, o co mi chodzi, kim jestem i co to są za książki.

Mina moja, mina tej Pani. Na szczęście sytuację udało się odkręcić, kiedy spojrzałam na kartkę z adresem.

Czas spędzony w pracy z koleżankami i czytelnikami wspominam bardzo pozytywnie.

Scenki, zabawne sytuacje zapamiętane przez panią Joannę S.

Wchodzi czytelnik.

-dzień dobry

Bibliotekarz: Dzień dobry

Czytelnik siada na krześle i oznajmia:

-zawiążę sobie buty..

Bibliotekarz: dobrze…

 

Bibliotekarz do czytelnika: „Jakby mi pan pokazał, to bym od razu panu powiedziała”.

 

Czytelnik do bibliotekarki: Jest pani odważna, słuchając takiej muzyki, w pani wieku” muzyka Bravo Hits Lato/zima.

Czytelnik do bibliotekarki: wychodzi z czytelni: wygląda pani jak wyrzutek społeczny, było to powiedziane miły i ciepłym głosem, że w pierwszej chwili odebrałam to jako komplement. 

 

AR pomaga przy szukaniu w katalogu, wyciąga skrzynki, przegląda opisy, następna skrzynka. Pan Wielki, siwy, z brodą komentuje: „Takie same jak u nas w prosektorium. I po chwili: „jak pani do nas trafi, to załatwię dobre miejsce”

 

  AH skarży się: Jestem utracjuszem,

  AR : Bo?

  AH: Bo utraciłam opis :)

 

Joasia S. (C)

 

Uśmiech…

Wspominając pracę w Muzotece nie mogę przestać się uśmiechać. Serce radośnie bije w rytm muzyki, zawsze słyszanej w tym miejscu. Pracowałam tu w latach 2017-2019 z wielką przyjemnością i jestem wszystkim bardzo wdzięczna za owocną współpracę. W Muzotece zawsze panowała miła i ciepła atmosfera, każdy odnosił się do siebie z życzliwością, czytelnicy doceniali entuzjazm, uprzejmość i zaangażowanie Pań Bibliotekarek. Wydawać by się mogło, że nie można tęsknić za pracą, a jednak. Czasami marzę, by wrócić, chociaż na kilka dni... Moc uścisków dla moich wspaniałych koleżanek z działu: Pani Ani, Pani Basi i Pani Magdy -mojej pierwszej kierowniczki. Miło wspominam również liczne zajęcia z sympatycznymi Paniami z Introligatorni i PSTD.

Serdecznie pozdrawiam Dyrekcję, wszystkich pracowników byłych i obecnych WBP Olsztyn. Życzę dużo zdrowia i najlepszych lektur.

Justyna Z.

 


 

 

 

 

 

Komentarze

  1. Super, wszystkie wspomnienia się różnią i jednocześnie są bliskie mojemu sercu. Pomysł tematu był strzałem w "dziesiątkę". A nawet do napisania książki w przyszłości (np. z okazji obchodów 100-lecia WBP). :) Pozdrawiam AH

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjne wspomnienia...super. Czyta się je z wielkim zainteresowaniem, a nawet z przejęciem :) Przemknęła mi myśl, że osoby piszące są obdarzone talentami literackimi...łączy je wspólna duchowość. Zdjęcia podbijają efekt "wow!". Gratuluję pomysłu. AB

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Miasteczko Twin Peaks

Czy Bridgertonowie są tacy, jakich ich Netflix przedstawia?

50 lat pisania bestselerów

Nudne dni

Seanse filmowe w Muzotece

Co było w kinach na początku XXI wieku?

Domowe więzienie

#metoo

All you need is love